środa, 2 sierpień

Granaty

Od dłuższego czasu korciło mnie, żeby wyjść na Świnicę. Wczorajszą wyprawę organizowaliśmy właśnie z myślą o Świnicy. Niestety pogoda wczoraj nie była na tyle dobra, żeby tam się pchać. Postanowiliśmy iść na Granaty.

 

Wycieczka rozpoczęła się standardowo — z Kuźnic do Murowańca (przez Boczeń, jakżeby inaczej :lol:), z Murowańca pod Czarny Staw Gąsienicowy. Stamtąd do Zmarzłego Stawu, a potem do Koziej Dolinki gdzie blisko już do celu. Od strony Koziej Dolinki do Zadniego Granatu są dwa podejścia. Jedno — zieloną trasą — dość łatwe, bez problematycznych kawałków. Drugie — dość trudne i strome — Żlebem Kulczyńskiego. Rządni wrażeń zadecydowaliśmy, że w tą słotną pogodę będziemy wspinać się żlebem (poza tym, lepiej wychodzić trudniejszą trasą, niż potem będąc zmęczonym nią złazić). Wrażenia doprawdy przednie — mokre śliskie skały, cholernie strome podejście i zmęczenie. Po początkowym stromym odcinku żlebu wydawało się, że jest już "z górki". Wlekliśmy się radośnie pod górę, do momentu gdy napotkany turysta uświadomił nas, że idziemy w złą stronę, bo powinniśmy grubo wcześniej skręcić. Zleźliśmy niżej i weszli na czerwony szlak. Gdy ujrzałem komin, którym mielismy się dostać na szczyt to normalnie zwątpiłem. Wąski i stromy (na fotkach wygląda jak pionowy...). Gomuł z Kądziołem zdążyli już przedymać komin do połowy, zanim stwierdziłem, że ja się w to nie pakuję. Cóż, stchórzyłem i zawróciliśmy.

Tą samą drogą dowlekliśmy się do Kuźnic (mieliśmy przez cały ten dzień iście żółwie tempo - 11 godzin zajęła cała wycieczka). Cały czas się zastanawiam, czy dałbym wczoraj radę... :unsure: Wczoraj byłem dość wyczerpany, a dziś mam tylko minimalne zakwasy. Tak czy siak, jest to spora motywacja do zrobienia jakiejś sensownej kondycji, bo straszna ze mnie łajza teraz :ermm:

Niestety fotki wyszły dramatycznie :) Coś mi się wczoraj fotografowanie nie kleiło :D

Galeria zdjęć z wyprawy na Granaty

Brak ocen

żleb kulczyńskiego nie

żleb kulczyńskiego nie należy do najłatwiejszych. Masz przynajmniej motywację, żeby tam wrócić i dorwać skur***la :devil:

Byłem tam...tak...

Byłem tam...tak... właśnie wtedy...tak...byłem w kominie... nie mialem tylko stroju świętego mikołaja...
Było dobrze....uważam ze trzeba to powtórzyć...Absolutnie...

fajny opis ale....

fajny opis ale.... stchóżyłem i zawróciliśmy.

popraw;)

avatar

Potraktujmy błąd za

Potraktujmy błąd za niebyły :whistle: ;) dzięki za komentarz :)

żleb kulczyńskiego był

żleb kulczyńskiego był łatwy :) gorsza była szparka przy zejściu z zadniego granatu ;)

żleb kulczyńskiego jest

żleb kulczyńskiego jest niełatwy, miałem z nim dużo problemów ale pokonałem w końcu

też się muszę tam wybrać

też się muszę tam wybrać

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Allowed HTML tags: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <blockquote>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Images can be added to this post.
Do góry