Granaty
Od dłuższego czasu korciło mnie, żeby wyjść na Świnicę. Wczorajszą wyprawę organizowaliśmy właśnie z myślą o Świnicy. Niestety pogoda wczoraj nie była na tyle dobra, żeby tam się pchać. Postanowiliśmy iść na Granaty.
Wycieczka rozpoczęła się standardowo — z Kuźnic do Murowańca (przez Boczeń, jakżeby inaczej :lol:), z Murowańca pod Czarny Staw Gąsienicowy. Stamtąd do Zmarzłego Stawu, a potem do Koziej Dolinki gdzie blisko już do celu. Od strony Koziej Dolinki do Zadniego Granatu są dwa podejścia. Jedno — zieloną trasą — dość łatwe, bez problematycznych kawałków. Drugie — dość trudne i strome — Żlebem Kulczyńskiego. Rządni wrażeń zadecydowaliśmy, że w tą słotną pogodę będziemy wspinać się żlebem (poza tym, lepiej wychodzić trudniejszą trasą, niż potem będąc zmęczonym nią złazić). Wrażenia doprawdy przednie — mokre śliskie skały, cholernie strome podejście i zmęczenie. Po początkowym stromym odcinku żlebu wydawało się, że jest już "z górki". Wlekliśmy się radośnie pod górę, do momentu gdy napotkany turysta uświadomił nas, że idziemy w złą stronę, bo powinniśmy grubo wcześniej skręcić. Zleźliśmy niżej i weszli na czerwony szlak. Gdy ujrzałem komin, którym mielismy się dostać na szczyt to normalnie zwątpiłem. Wąski i stromy (na fotkach wygląda jak pionowy...). Gomuł z Kądziołem zdążyli już przedymać komin do połowy, zanim stwierdziłem, że ja się w to nie pakuję. Cóż, stchórzyłem i zawróciliśmy.
Tą samą drogą dowlekliśmy się do Kuźnic (mieliśmy przez cały ten dzień iście żółwie tempo - 11 godzin zajęła cała wycieczka). Cały czas się zastanawiam, czy dałbym wczoraj radę... :unsure: Wczoraj byłem dość wyczerpany, a dziś mam tylko minimalne zakwasy. Tak czy siak, jest to spora motywacja do zrobienia jakiejś sensownej kondycji, bo straszna ze mnie łajza teraz :ermm:
Niestety fotki wyszły dramatycznie :) Coś mi się wczoraj fotografowanie nie kleiło :D










żleb kulczyńskiego nie
— kachnażleb kulczyńskiego nie należy do najłatwiejszych. Masz przynajmniej motywację, żeby tam wrócić i dorwać skur***la :devil:
Byłem tam...tak...
— mać'ekByłem tam...tak... właśnie wtedy...tak...byłem w kominie... nie mialem tylko stroju świętego mikołaja...
Było dobrze....uważam ze trzeba to powtórzyć...Absolutnie...
fajny opis ale....
— bobofajny opis ale.... stchóżyłem i zawróciliśmy.
popraw;)
Potraktujmy błąd za
— pielgrzymPotraktujmy błąd za niebyły :whistle: ;) dzięki za komentarz :)
żleb kulczyńskiego był
— karolinkażleb kulczyńskiego był łatwy :) gorsza była szparka przy zejściu z zadniego granatu ;)
żleb kulczyńskiego jest
— edżleb kulczyńskiego jest niełatwy, miałem z nim dużo problemów ale pokonałem w końcu
też się muszę tam wybrać
— editeż się muszę tam wybrać
Dodaj nowy komentarz