Kombinat
Kombinat pracuje
oddycha buduje
kombinat to tkanka
ja jestem komórką
nie wyrwę się.
nie wyrwę się
to tylko wiem
wiem wiem.....
Do reszty mnie już pokurwiło.
Złota myśl
Myśl niestety nie jest moja, ale tak mnie rozbawiła i zauroczyła, że nie mogłem się powstrzymać przed małym cycatem:
Kłótnia u Borynów, jak każdy konflikt, zaczęła się na ziemi, a skończyła na kobiecie..
– anonimowy maturzysta
Normalnie historia ludzkiej namiętności w jednym zdaniu :P
Oprawca
Znów leżę na ziemi. Zakurzony, chłodny parkiet przypomina o sile grawitacji. Wszystko spowite mięciutkim półmrokiem przez który przebija się mdłe światło lampki biurkowej. Wielkie, kudłate łapsko trzyma mnie za gardło i przydusza do ziemi. Cholera, jak ono mogło tak uróść? Przed oczyma zaczynają mi tańczyć mroczki. Zdobywam się na wysiłek i wywalam gały próbując spojrzeć w lewo. Dywan leży niewzruszony, z tym samym co zwykle wybrzuszeniem po środku. Chichocze! Cholerne! Chichocze ze mnie! Czuję jak z wściekłości pękają mi naczyńka krwionośne w wywalonych na wierzch gałach.
Jak ono śmie! Chichot staje się coraz bardziej histeryczny, a ja nagle coś sobie uświadamiam. Lodowata myśl robi sobie z mojego żołądka legowisko — skoro ono jest po dywanem, to... to co mnie kurwa teraz dusi??