To elementarne Watsonie
Dawno temu natknąłem się w książce z aforyzmami na dowcipne powiedzenie Alberta Einsteina:
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi.
Przypominam je sobie z naiwną nadzieją ilekroć napiszę kolokwium i dziwnym trafem mój wynik oraz sam tok rozumowania są drastycznie różne od reszty świata. Zawsze łudzę się nadzieją, że być może tym razem nie będę pospolitym kretynem, tylko tym, jednym na milion, który potknie się o jakąś nieznaną jeszcze Prawdę (otrzepie i spokojnie pójdzie dalej). Cóż, wszystko jeszcze przede mną. Szczególnie jeśli chodzi o logikę...
Radujmy się i te sprawy...
Mordy Wy moje!
Zdaję sobie sprawę, że nie rozpieszczałem Was zbytnio życzeniami maści wszelakiej. W zasadzie nie rozpieszczałem Was w ten sposób wcale. Niemniej realizując zawczasu moje Noworoczne Postanowienie bycia mniejszym gburem, wykazywania się Ludzkimi Odruchami i okazywania otoczeniu czegoś więcej niż tylko chłodnego, uprzejmego zainteresowania, postanowiłem dogodzić Wam niniejszym listem. Wprawdzie zwyczaj nakazuje czegoś życzyć, lecz ja, siląc się na oryginalność, postanowiłem napisać, czego Wam zdecydowanie nie życzę (myślę, że też się z tego ucieszycie). Zatem do dzieła!
Służba zdrowa - wyborowa
Krótkowidz 'za kółkiem' to śmiertelne niebezpieczeństwo. Nawet gdy wada wzroku jest niewielka — rzędu minus pół, minus jednej dioptri — człowiek krótkowzroczny może nie zauważyć, że pędzi już po chodniku, a nie po jezdni. Przecież codziennie widujemy samochody jadące beztrosko po alejkach w parku lub przeciskające się przez klatkę schodową. Wszystkiemu winni kierowcy-krótkowidzowie. Człek krótkowzroczny może zrobić coś o wiele gorszego! Podczas badania u okulisty może nie dostrzec tych subtelnych gestów zachęcających do, dobrowolnej oczywiście, zapomogi prywatnej na rzecz lekarza. Naukowo udowodniono, że w takiej sytuacji wada wzroku silnie wzmaga się tuż po badaniu...